12Pieniądze rządzą światem. Czy przyjmujemy to do wiadomości, czy też nie, taka jest prawda. I choćby nie wiem jakim być optymistą, kiedyś i tak to w nas uderzy, na przykład podczas wyjazdu na studia. Chcemy się uczyć dalej po szkole średniej i to zawsze było dla nas oczywiste. Schody mogą się pojawić, gdy nie dostaniemy się na studia, albo musimy jechać do odległego miasta. Studia zaoczne. Koszta są wszędzie różne. Ale podliczając wszystko: czesne, egzaminy (bo za nie też się płaci na studiach zaocznych), poprawki, dojazdy. Wychodzi pewna suma. Trzeba pracować równocześnie się ucząc. Wielu tak robi, a to oznacz, że tak się da. Większy problem jest gdy studiujemy w zupełnie odległym miejscu. Musimy się sami utrzymać, albo „żerować” na rodzicach. A czasami i tak na wszystko może nie starczyć. A co mają zrobić ci, którzy nie mają dostępu do edukacji, ci z biedniejszych zakątków świata? bez pomocy różnego rodzaju organizacji i dobrej woli ludzi, pewnie nie byliby w stanie pójść na uczenie wyższe. Nauka to podstawa. I nie można dać się zmanipulować. Być świadomym świata oznacz być dobrym obywatelem kraju i całego „kosmosu”.

Mieszkać gdzieś trzeba. Nie da się przetrzymać pięciu lat pod mostem. W schroniskach też ciężko, bo nie ma warunków do nauki. W takim razie, trzeba znaleźć sobie normalne mieszkanie. Żeby było niedrogo, było gdzie ułożyć książki i gdzie się przespać.
Opcji jest kilka. Zacznijmy od tej najlepszej i najwygodniejszej. Rodzina. Jeśli masz rodzinę w mieście gdzie chcesz studiować, a oni z kolei mają jakiś mały pokoik wolny i zgodzą się Cię przygarnąć to możesz już się cieszyć. Lepiej nie można było trafić.
Ewentualnie można mieszkać w tzw. internacie. Koszty są mniejsze niż własne mieszkanie, tyle, że wokoło wielu ludzi i tyle innych, ciekawszych perspektyw nas spędzenie wolnego czasu niż nauka. Trzecie wyjście- wynajęcie mieszkania. Tyle, że jeśli wynajmujemy sami na pewno koszty będą dla nas nie małe, a i trzeba pomyśleć o jak najlepszym położeniu względem uczelni (bo jeśli będziemy musieli przejeżdżać przez całe miasto, co zajmie nam ponad godzinę, to nie jest najlepsza wizja codziennego dnia, aczkolwiek do przeżycia). Możesz wynająć też mieszkanie ze znajomymi, albo wymyślić jeszcze co innego. Ważne, żebyś miał/a dach nad głową, i już.

32Jest super, mamy już gdzie mieszkać, ale pojawia się kolejny problem, co będziemy jeść, jakoś przecież trzeba żyć. Rodzice mogą wspomóc, ale czy zawsze będą wspomagać? Musimy się najpierw zaaklimatyzować, rozejrzeć co ile kosztuje, gdzie można dobrze a tanio zjeść i zgromadzić różne informacje takiego typu, które na pewno pomogą nam zaplanować nasze wydatki. Prędzej czy później będziemy musieli pewnie podjąć pracę, bo nie da się tak cały czas wisieć na rodzicach i prosić co jakiś czas o dosłanie pieniędzy na życie. Pracę będzie trzeba pogodzić z nauką, nie zawalając ani jednego, ani drugiego (chociaż prędzej zawalimy naukę, niż pracę). Trzeba znaleźć pewną równowagę w swoim życiu i tak rozplanować dobę, która ma tylko 24h, żeby na wszystko starczyło nam dnia i nocy. Oprócz tego, że jedzenie to jakiś tam słały element naszego dnia, to jeszcze, z biologicznego punktu widzenia, to ważny czynnik potrzebny do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Ważne jest to, co jemy, bo długo nie pociągniemy na zupkach z papierka, które może są tanie i na początku smaczne, ale po takiej „potrawie” nasz organizm na pewno nie będzie usatysfakcjonowany. Kiedyś ktoś mądrze powiedział, że jesteśmy tym, co jemy. I chyba to prawda.

Po takich praktycznych i podstawowych rzeczach, przychodzi czas na życie towarzyskie, kontakt z ludźmi. Nie raz już pewnie słyszeliśmy, że okres studencki to najlepszy okres w życiu. Będąc na studiach chcemy spróbować wszystkiego, zasmakować tego szaleństwa i zabawy, później już taka okazja może się nie nadarzyć, bo założymy rodzinę, ustatkujemy się i nie będzie już takiej wolności jak wcześniej. Jako młodzie ludzie, później także możemy to zachować, lubimy się bawić. Spotkanie się z rówieśnikami to nie tylko rozmowa i wymiana poglądów czy przeżyć, ale różne akcje, wypady i szalone decyzje. To się tak naprawdę najbardziej pamięta. Jest co później opowiadać innym znajomym, a w dalekiej perspektywie „wnukom”. Nie trzeba tu dużo opowiadać , czytając to każdemu studentowi wyświetla się film z jego studiów. To były czasy. A pamiętasz…? Tak, to było coś, nigdy tego nie zapomnę. I dla takich chwil warto żyć. Życie jest piękne, jeśli je takim uczynimy.

62Jeszcze w czasie nauki w szkole średniej zastanawiamy się co robić później w życiu. Na pewno musi być to coś, co będzie nas satysfakcjonować, i z czego będziemy mogli utrzymać najpierw siebie, a potem naszą rodzinę. Rynek pracy jest bardzo szeroki. Zarejestrowanych zawodów jest ok. 1200, tak więc jest w czym wybierać, na pewno w którymś odnajdziesz sam siebie. Studia mają Ci pomóc zdobyć wymarzoną pracę, a umiejętności tam zdobyte mają być bazą do dalszego rozwoju w danej dziedzinie. Bez tego pozornie „głupiego” papierka zaświadczającego, że posiadasz wykształcenie wyższe, masz oczywiście szanse na pracę, ale na pewno nie wszędzie. Zawsze można sobie poradzić, wyedukować się później, ale czemu nie zrobić tego od razu, kiedy jest się młodym, nie ma się jeszcze rodziny i obowiązków. Warto studiować, promujmy siebie, promujmy nasz kraj, i budujmy wspólnie nową, lepszą przyszłość, bo jeśli nie my, to kto? Musimy stawiać na nas samych, zawsze lepiej liczyć na siebie. Jednostka powinna myśleć za jednostkę. Myślenie za zbiorowość może nie przynieść pożądanych rezultatów.

Po decyzji co chcemy studiować, pewnym ukierunkowaniu się, przychodzi pytanie gdzie chcemy studiować. Często sama chęć nie ma mocy sprawczej, dlaczego? Pierwszym czynnikiem jest oczywiście odległość od naszego miejsca zamieszkania. Łatwo jest powiedzieć, że chcemy studiować 200km od domu, gorzej to zrealizować. Dojazdy, mieszkanie, utrzymanie, wszystko kosztuje. Pytanie czy jesteśmy w stanie podołać tym kosztom. Drugie? Rodzina, bywa tak, że rodzice za wszelką cenę chcą nas zatrzymać w domu. Oczywiście nie chodzi o to, że zabraniają nam się rozwijać, nie chcą żebyśmy zdobyli wykształcenie. Raczej o to, że to tak daleko od domu, w pewnym sensie byłby to nowy etap życia, rozdzielenie rodziny, poniekąd rozbicie częściowe. Najlepiej być blisko i trzymać rękę na pulsie, trzymać się razem. Inne ograniczenia? Miłość. Optymistycznie myśląc, jesteśmy w stanie przetrwać wszystko, jeśli jesteśmy wystarczająco silni. Jednak takie rozdzielenie to ogromna próba dla związku. Na początku może być wszystko ładnie, regularne odwiedziny, wizyty w domu. Ale później? Takie decyzje ważą znacząco na naszym życiu. Dlatego nie można ich podejmować pochopnie. Tutaj sprawdza się zasada „pomyśl dwa razy zanim coś zrobisz”.