34Co to właściwie znaczy? Albo jest coś czarne albo białe. Nie ma nic pośrodku, bo oznacza to, że dany obiekt jest niewyraźny i wręcz mętny. A co jeśli mowa o wykształcenie: niepełne średnie? Co rozumiemy pod takim pojęciem? Pierwszy wariant to taki, że kontynuujemy naukę w szkolę i określamy tak nasze wykształcenie, z powodu ciągłości edukacji. Wszystko można rozumieć. Druga opcja to taka, że uczyliśmy się do matury, przygotowywaliśmy, ale coś nie wyszło, i zrezygnowaliśmy. Różne są sytuacje życiowe, nie jesteśmy w stanie wszystkie przewidzieć, może się zdarzyć i tak. Jednak później można dokończyć swoją karierę ucznia i zdobyć „pełne wykształcenie średnie”. To nie boli. Kolejna opcja? Chyba nie ma. Jedno jest pewne. Odchodzimy już od takiego tytułowania naszego zaawansowania naukowego. Niemniej jednak możemy jeszcze się spotkać z takim pojęciu, przy wypełnianiu różnego rodzaju ankiet np. w Internecie. W normalnym życiu pracodawcę nie obchodzi, czy posiadasz wykształcenie niepełne, czy może ¾ wykształcenia. Liczy się tylko całość. Albo masz papierek i wiedze, albo nie. Proste.

Sytuacja łatwa, prosta i przyjemna. Kosztuje trochę ucznia stresu i nauki, ale zdecydowanie to nie robi nam krzywdy fizycznej (chyba, że jesteśmy masochistami i z tego powodu w jakiś sposób umartwiamy swoje ciało). Uczymy się, by kończąc jakiś etap dowiedzieć się, czego tak naprawdę się nauczyliśmy, czy te kilka lat nauki nie poszły na marne, a trud nauczycieli nie spełzł na niczym. Taki test dojrzałości powinien być przede wszystkim sprawdzeniem siebie i traktowany jako wyzywanie, nie jako zło konieczne. Czasem się buntujemy, że to tylko papierek, ale dzięki temu papierkowi mamy przepustkę do dalszej kariery. Jakby w jednej chwili otwierały się przed nami różnorodne bramy i tylko my decydujemy, którą z nich pójdziemy. Z czegoś trzeba żyć, pracować, wykorzystać praktycznie uzyskaną wiedzę, nie tylko książki i zeszyty, ćwiczenia i klepanie formułek, ale odnalezienie ich praktycznego sensu. Ambicja? Trochę jej potrzeba, by zdecydować realnie, jaką szkołę wybierzemy po gimnazjum. Wybór jest różnoraki, tylko nasze preferencje musza byś skonkretyzowane. Dobry wybór szkoły, zgodny z naszymi zainteresowaniami to już połowa sukcesu. Reszta to twoja własna inicjatywa.

11Osiągając pełnoletniość wiele spraw wydaje się być łatwiejszych a przede wszystkim otwierają się przed młodym człowiekiem nowe możliwości. Jedną z nich, bardzo wyczekiwaną, jest możliwość ubiegania się o prawo jazdy. Kierowanie samochodem to marzenie każdego nastolatka, gdyż oznacza bycie naprawdę dorosłym oraz jest wyznacznikiem pewnego rodzaju niezależności i zaradności. Już na kilkanaście tygodni przed ukończeniem osiemnastego roku życia można zapisać się na kurs prawa jazdy. Ukończony odpowiedni wiek trzeba mieć w dniu zdawania egzaminu państwowego, tak więc dla osób niecierpliwych istnieje możliwość wcześniejszego zapisania się na taki kurs. W gronie rówieśników temat prawa jazdy staje się jednym z najważniejszych, ponieważ w mniej więcej tym samym czasie zapisują się wszyscy z klasy czy najbliższego otoczenia. Dzięki niekończącym się rozmowom oraz wymianie doświadczeń młodzi ludzie przez cały czas przeżywają to, że uczą się jeździć samochodem. Na dalszy plan schodzą dyskoteki, filmy czy inne rozrywki, najważniejsze jest to, gdzie się jeździło, jaka trasą, jakie popełniło się błędy. Im bliżej egzaminu tym ekscytacja tym tematem jest większa. Bardzo zależy takiej młodej osobie na tym, żeby jak najszybciej zdać egzamin i móc pochwalić się w szkole czy wśród znajomych tym jakże ważnym dokumentem.

Chcąc zapisać się na kurs prawa jazdy, należy wziąć pod uwagę kilka ważnych aspektów. Szkół jazdy jest w każdym mieście przynajmniej kilka a dużych miastach ta liczba wzrasta nawet do kilkudziesięciu. Jak wybrać ta najlepszą? Nie da się. Jeśli dana szkoła funkcjonuje na rynku od wielu lat, to znaczy że instruktorzy w niej pracujący maja już spore doświadczenie i można im zaufać. Jeśli firma utrzymuje się na rynku, to znaczy że kursanci są z niej zadowoleni i polecają ja swoim kolegom i znajomym. W tej chwili każdy instruktor musi być przyjaźnie usposobiony w stosunku do kursanta, gdyż większa konkurencja sprawia, że nikt nie będzie chciał pobierać nauki w niemiłej atmosferze, skoro ma przecież wybór. Można oczywiście opierać się na opinii popartej ilością zdanych za pierwszym razem egzaminów, jednak tego typu statystyk nikt oficjalnie nie prowadzi i szkoły po prostu same sobie takie wyliczenia prowadzą. Trzeba wziąć pod uwagę odległość z miejsca zamieszkania do siedziby szkoły, żeby nie tracić niepotrzebnie czasu na dojazdy na wykłady, które trzeba również zaliczyć. Zajmują one kilkadziesiąt godzin, tak więc trzeba zaplanować kilka popołudni na spędzenie czasu w salce wykładowej. Poza tym warto dowiedzieć się, czy instruktorzy podjeżdżają po kursanta w wyznaczone miejsce, czy też trzeba stawiać się w konkretnej lokalizacji na kolejne jazdy. To są istotne czynniki, gdyż kurs zajmuje dużo czasu i szkoda marnować go na dodatkowe i długie dojazdy.

1Za pomocą prostego badania na roślinie można dowieść niezbędność tych składników do procesów fotosyntezy. Gwarancją tego procesu jest obecność skrobi. Doświadczenie to zakłada, że roślinę należy trzymać przez kilka dni w ciemnym pomieszczeniu, aby mogła zużyć cały wyprodukowany przez siebie zapas skrobi. Jedną z metod sprawdzenia czy w roślinie nadal występuje cukier jest próba jodowa. Następnym krokiem jest zapewnienie roślinie wszystkich czynników oprócz tego badanego. Po kilkudniowej obserwacji, aby sprawdzić, czy została wytworzona skrobia ponownie przeprowadza się próbę jodową. Jeżeli roślina nie wytworzyła tej niezbędnej dla siebie substancji, możemy wyciągnąć wniosek, że aby zaszedł proces fotosyntezy niezbędny jest brakujący czynnik. Do przeprowadzenia tego badania potrzebna jest roślina kontrolna, która ma dostarczone wszystkie czynniki niezbędne w procesie fotosyntezy. Dzięki niej istniej możliwość porównania osiągniętych wyników. Takie doświadczenia pozwolą na poznanie procesu samożywności.

Chcąc dowieść niezbędności światła w procesie fotosyntezy należy jedną roślinę umieścić w ciemności, a drugą-kontrolną w normalnych warunkach. Po kilku dniach sprawdzamy zawartość skrobi w obu roślinach i porównujemy wyniki. Badania dowodzą, że światło jest niezbędne do procesu fotosyntezy. Inną metoda jest zakrycie górnej części rośliny pozbawionej skrobi czarnym papierem lub folią aluminiową. Po dwóch dniach próba jodowa wykazuje, że zakryta część liści nie wytworzyła skrobi, ponieważ tylko na niej nie występuje ciemnogranatowy kolor. Doświadczenie to również pokazuje, że światło jest potrzebne do wytworzenia substancji odżywczych przez roślinę. A cały proces nosi miano testu skrobiowego. Aby sprawdzić, czy dwutlenek węgla jest potrzebny do fotosyntezy trzeba jedną roślinę pozbawić tej substancji, a drugiej dostarczyć wszystkie czynniki. Po kilkudniowym doświadczeniu za pomocą próby jodowej sprawdzamy zawartość skrobi. Roślina pozbawiona dwutlenku węgla nie jest w stanie wytworzyć tego cukru.

15Możliwe, że kiedyś roboty będą inteligentniejsze od zwykłych ludzi.Obecnie roboty pomagają w walce z przestępczością, rozwijają naukę i zapewniają nowe formy rozrywki. Dzięki nim współczesne wojny toczą się w zupełnie inny sposób. Bez wątpienia, wojny przyszłości będą wyglądały, jak dzisiejsze gry komputerowe. Wojna może się toczyć tysiące kilometrów dalej, a dowódcy będą mieli do dyspozycji komputery i satelity. Używając zaawansowanej technologii, będą mogli prowadzić wojny, siedząc bezpiecznie w swoim gabinecie. Jedną z najnowszych technologii jest komputerowy autonomiczny system ataku, tak zwany LOCAS. Dzięki modułowi sztucznej inteligencji, rakiety zamieniają się w male roboty, zdolne do samodzielnego wyszukiwania celu, identyfikowania go i niszczenia. Sztuczna inteligencja pozwala na tworzenie broni, która sama może podejmować logiczne decyzje, czyli właściwie, samodzielnie myśleć. System wykonuje laserowy pomiar celu, porównując go z obrazem, zakodowanym w pamięci. Nie przypomina to robotów bojowych, znanych z filmów SF, lecz być może już niedługo zobaczymy człekokształtne roboty wojskowe.

Grupa inżynierów i naukowców z uczelni MET konstruuje dwunożnego robota.Robot ten będzie poruszał się, jak człowiek. M2, to maszyna wojskowa, która może być używana, jako zwiadowca lub przynęta na polu walki. Jednak celem ostatecznym jest stworzenie żołnierza, jak z filmu “Terminator”. Zrobotyzowane systemy bojowe stwarzają możliwość bardziej efektywnego prowadzenia wojny, przy mniejszych kosztach, zarówno materialnych, jak i w stratach ludzkich. Pozostawienie decyzji o życiu i śmierci w rękach robota być może jest mniej kosztowne, ale czy może on wymknąć się spod kontroli? Wyrażane są obawy, iż zaawansowana broń przyszłości również może okazać się zawodna, a robot bojowy, zamiast zniszczyć czołg, wysadzi szkolny autobus. Ze względu na popularność fantastyki naukowej, ludzie sądzą, że roboty przypominają ich kształtem, ale w rzeczywistości mogą mieć one dowolny kształt. Robot musi być zmechanizowany i zaprogramowany do wykonywania określonych funkcji: od robienia kserokopii i koszenia trawnika, ratowania życia na Sali operacyjnej, aż po inwazję na obce planety.

12Pieniądze rządzą światem. Czy przyjmujemy to do wiadomości, czy też nie, taka jest prawda. I choćby nie wiem jakim być optymistą, kiedyś i tak to w nas uderzy, na przykład podczas wyjazdu na studia. Chcemy się uczyć dalej po szkole średniej i to zawsze było dla nas oczywiste. Schody mogą się pojawić, gdy nie dostaniemy się na studia, albo musimy jechać do odległego miasta. Studia zaoczne. Koszta są wszędzie różne. Ale podliczając wszystko: czesne, egzaminy (bo za nie też się płaci na studiach zaocznych), poprawki, dojazdy. Wychodzi pewna suma. Trzeba pracować równocześnie się ucząc. Wielu tak robi, a to oznacz, że tak się da. Większy problem jest gdy studiujemy w zupełnie odległym miejscu. Musimy się sami utrzymać, albo „żerować” na rodzicach. A czasami i tak na wszystko może nie starczyć. A co mają zrobić ci, którzy nie mają dostępu do edukacji, ci z biedniejszych zakątków świata? bez pomocy różnego rodzaju organizacji i dobrej woli ludzi, pewnie nie byliby w stanie pójść na uczenie wyższe. Nauka to podstawa. I nie można dać się zmanipulować. Być świadomym świata oznacz być dobrym obywatelem kraju i całego „kosmosu”.

Mieszkać gdzieś trzeba. Nie da się przetrzymać pięciu lat pod mostem. W schroniskach też ciężko, bo nie ma warunków do nauki. W takim razie, trzeba znaleźć sobie normalne mieszkanie. Żeby było niedrogo, było gdzie ułożyć książki i gdzie się przespać.
Opcji jest kilka. Zacznijmy od tej najlepszej i najwygodniejszej. Rodzina. Jeśli masz rodzinę w mieście gdzie chcesz studiować, a oni z kolei mają jakiś mały pokoik wolny i zgodzą się Cię przygarnąć to możesz już się cieszyć. Lepiej nie można było trafić.
Ewentualnie można mieszkać w tzw. internacie. Koszty są mniejsze niż własne mieszkanie, tyle, że wokoło wielu ludzi i tyle innych, ciekawszych perspektyw nas spędzenie wolnego czasu niż nauka. Trzecie wyjście- wynajęcie mieszkania. Tyle, że jeśli wynajmujemy sami na pewno koszty będą dla nas nie małe, a i trzeba pomyśleć o jak najlepszym położeniu względem uczelni (bo jeśli będziemy musieli przejeżdżać przez całe miasto, co zajmie nam ponad godzinę, to nie jest najlepsza wizja codziennego dnia, aczkolwiek do przeżycia). Możesz wynająć też mieszkanie ze znajomymi, albo wymyślić jeszcze co innego. Ważne, żebyś miał/a dach nad głową, i już.